WYDARZENIA
 Bezpłatne webinaryKonferencje, szkolenia, warsztaty

Tematyka tzw. fabryk artykułów (ang. paper mills), nazwanych potocznie, trochę nawet pogardliwie, po polsku „papierniami” praktycznie nie schodzi od kilku lat ze szpalt gazet i stron Internetowych związanych ze środowiskiem naukowym.

W skrócie ten nieuczciwy proceder polega na masowym dopisywaniu do publikacji w czasopismach naukowych nie związanych z nią tematycznie publikacji referencyjnych, co bardzo szybko zwiększa liczbę cytowań. Skala problemu rośnie błyskawicznie ponieważ odbywa się to grupowo - cytowane artykuły mają od kilku do kilkunastu autorów.

W świecie funkcjonują zorganizowane grupy o strukturze gangów, czy kartele przez analogię porównywane do struktury mafii narkotykowej Pablo Escobara (pisała o tym w maju br. „Rz”). Wykrycie takich przypadków kończy się tzw. retrakcją, czyli usunięciem przez wydawcę wcześniej opublikowanego artykułu. W Polsce jest obecnie kilku pracowników naukowych (szacunkowo 5-6), nawet z dużych uczelni, objętych retrakcją, w tym prof. G. Królczyk oraz  jego zagraniczni i krajowi współpracownicy z Politechniki Opolskiej – dr M. Kumar Gupta, prof. Zhixiong Li oraz dr hab. Szymon Wojciechowski z Politechniki Poznańskiej.

Procedury i decyzje retrakcyjne można śledzić na portalu Retraction Watch i serwisie PubPeer record  umożliwiającym użytkownikom dyskusję i recenzję badań naukowych po ich publikacji, czyli tzw. recenzji popublikacyjnej.

Fabryki artykułów są często dyżurnym tematem w Forum Akademickim, np. FA 2/2023, i w comiesięcznej sekcji tego czasopisma „Z archiwum nieuczciwości naukowej”, którą od 1997 r. prowadzi niezmordowany w tropieniu nieuczciwości naukowej redaktor Marek Wroński (nota bene dr hab. i em. prof.), który mimo trudu fizycznego nie zamierza z misji rezygnować. Należy mu się wielki szacunek od wszystkich naukowców, którzy zachowują zawsze normy etyczne i mają odwagę (a o nią teraz bardzo trudno) napiętnować występujące patologie.

Wiele sygnałów o złej kondycji polskiej nauki, także pod względem przestrzegania norm etycznych pojawiło się na stronie internetowej Fundacji. Z pewnością przenikają one do odpowiedzialnych i uczciwych naukowców.

W dn. 4.07.2024 r. w regionalnej gazecie O!POLSKA ukazał się artykuł pt. Profesor z Opola lepszy od Noblisty z Oxfordu. Na papierze…, którego autorem jest red. Piotr Guzik, wnuk ŚP doc. Antoniego Guzika, który przez krótki okres „solidarnościowego oddechu, w grudniu 1981 r. pełnił funkcje Rektora WSI w Opolu.

„Bohaterem” tego artykułu jest obecny Prorektor ds. Nauki i Rozwoju Politechniki Opolskiej – prof. dr hab. Grzegorz Królczyk, który zdaniem dr. Leonida Schneidera prowadzącego blog Internetowy For Better Science jest czołowym polskim „papiernikiem” korzystającym z usług innych „papierników” światowej klasy m.in. z Iranu, Indii i Chin. Dwóch z nich zostało zatrudnionych na Politechnice Opolskiej, gdzie znaleźli zrozumienie i doskonałe warunki do rozwijania tego nielegalnego procederu. Więcej informacji na temat współpracy „papierologicznej” G. Królczyka z można znaleźć w publikacji pt. Polish science eaten by Papermill Krolczyk.

Wiarygodność informacji podanych na portalu For Better Science potwierdza red. M. Wroński. Ponadprzeciętne „zdolności” publikacyjne G. Królczyka, przy trudnym do zweryfikowania wkładzie merytorycznym potwierdzają również osoby związane z Fundacją SWP zaangażowane w procesy sądowe, które zainicjowane były przez władze Politechniki Opolskiej przeciwko pracownikom ujawniającym nieprawidłowości publikacyjne.

Wspomniany artykuł w gazecie O!POLSKA informuje, że w wyniku intensywnej współpracy grupy „papierników”. G. Królczyk wykazał niebotyczny, jak na krajowe realia i reprezentowaną dyscyplinę naukową - inżynieria mechaniczna indeks Hirscha h=60. Jeszcze wyższe wartości osiągnęli współpracownicy (raczej doradcy) prorektora: dr Kumar – h=60 i prof. Li – h=78. Tytuł artykułu w gazecie O!POLSKA w sposób prześmiewczy porównuje „osiągnięcie” bibliometryczne G. Królczyka z uczciwym osiągnięciem Noblisty z dziedziny fizyki/matematyki- Sir prof. Rogera Penrose’a, legitymującym się, o zgrozo, indeksem h=52. Czyli przyszły „Noblista” musi jeszcze dużo się uczyć.

G. Królczyk, w ramach swojej ekspansji naukowej i zawodowej, pozyskał do współpracy ekspertów z Iranu i Chin. (szczegóły w publikacji dr. L. Schneidera). Pomocnicy prorektora otrzymują hojne wynagrodzenia z funduszy publicznych za pośrednictwem rektora PO, a także są obdarowywani licznymi nagrodami, m.in. „Best Rising Stars of Science in the World 2023”, dla G. Królczyka i G. Kumara. Niestety nie są to nagrody za wzrost poziomu polskiej nauki, ale za szerzenie spustoszenia i kompromitacji na arenie międzynarodowej.

W artykule na uwagę zasługuje tłumaczenie G. Królczyka, że „jest to część ataku hybrydowego na polskich naukowców..), a nie podaje jakiej grupy on dotyczy. Nasuwa się tu fundamentalna kwestia: czy osoby odpowiedzialne za przestrzeganie etyki naukowej, do których bez wątpienia zalicza się kierownictwo PO, zobowiązane ustawowo do pełnienia tej roli, mogą w sposób jawny lekceważyć nieprawidłowości publikacyjne? Co robi Senat i pracownicy PO? Na domiar złego bakcylem „papiernictwa” zarażono innych pracowników PO, m.in. aktualnego dziekana prof. A. Cichonia na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki I Informatyki (WEAiI).

Pierwsze działania zaciężnych „papierników” dotyczyły „zagospodarowania” publikacji z badań pracowników Wydziału Mechanicznego i co najgorsze doktorantów. Później opieką objęto inne wydziały. Na szczególną uwagę zwraca fakt wspólnych publikacji z dr. G. Kumarem nie tylko prof. G. Królczyka, ale jego żony dr hab. Jolanty Królczyk i ich dwóch doktorantów N. Wróbla i M. Rejka. Konkretne publikacje wymienia dr. L. Schneider.

W 2023 r. G. Królczyk tryumfalnie informował w mediach, że dzięki tym zabiegom Politechnika Opolska została umieszczona na tzw. liście Szanghajskiej. Odtrąbiono pełny sukces!

Fundacja SWP jest autentycznie zaniepokojona widocznym rozwojem nielegalnego procederu mnożenia cytowań i przypisywania sobie z tego powodu zawyżonego indeksu h. Zadaje otwarte pytanie dlaczego nie ma właściwych reakcje ze  strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, RDN, KRUT-u, Komisji Etyki ds. Nauki PAN i innych organów mających statutowe obowiązki nadzoru w nauce.

Dlaczego zamiast wsparcia sygnaliści przegrywają procesy sądowe, które wytaczają nie tylko osoby wplątane w proceder „papiernictwa”, ale rektorzy uczelni chroniący „dobre imię”  swoich uczelni.

Kiedy Pan Minister zabierze się za deklarowane po objęciu funkcji wypalanie „gorącym żelazem” patologii naukowych? Niewytłumaczalny jest fakt braku reakcji Departamentu Innowacji I Rozwoju (DIR), który powołał ministerialną Radę ds. innowacji w szkolnictwie wyższym i nauce,  z prof. G. Królczykiem jako przewodniczącym, na zgłoszenie dr. L. Schneidera  o umieszczeniu jego nazwiska na liście osób objętych retrakcją.

Na portalu Forum Akademickie w rubryce „Życie Akademickie” (https://forumakademickie.pl/zycie-akademickie/) można zauważyć wysyp doktoratów honorowych, w tym również przyznawanych przez Politechnikę Opolską. Czuć powagę nauki i dostojeństwo gronostajów, czyli pozornie wszystko jest pod kontrolą i ogólnie w porządku.

Czy tak dalej ma być?

Znamienne wydaje się być stwierdzenie zamieszczone na blogu For Better Science (celowo przytaczamy je  w oryginalne, aby nie zmienić sensu): „As reminder, the little papermiller Krolczyk is now the King of all Polish science, appointed to advise the government. He decides who gets funded and who doesn’t”.

[komentarz redakcyjny]

Źródło grafiki - https://www.salon.com/2021/04/25/retracting-publications-doesnt-stop-them-from-influencing-science_partner/

3.png0.png1.png7.png5.png0.png1.png