WYDARZENIA
 Bezpłatne webinaryKonferencje, szkolenia, warsztaty

[aktualizacja 11.07.2024, 12:45]
Wprowadzenie
Sprawa opisana w artykule ma miejsce w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie[1]. Konflikt jaki powstał w Instytucie Technologii Chemicznej Nieorganicznej i Inżynierii Środowiska (ITChNiIŚ)  WTiICh, ZUT sięga 2020 r. W tym okresie dochodzi do rozpadu największego na Wydziale Technologii i Inżynierii Chemicznej Instytutu (ITChNiIŚ) na dwie katedry Katedra Technologii Chemicznej Nieorganicznej i Inżynierii Środowiska (KTChNiIŚ) i Katedra Inżynierii Materiałów Katalitycznych i Sorpcyjnych (KIMKiS).

Dr hab. inż. Rafał Wróbel, prof. ZUT, którego dotyczy artykuł jest wśród osób, które przechodzą do  nowoutworzonej Katedry Inżynierii Materiałów Katalitycznych i Sorpcyjnych. Ze względu na fakt, że w wyniku podziału odchodzi ponad połowa profesorów tytularnych atmosfera na wydziale staje się napięta. Wiele osób uważa, że jest to naruszenie wieloletniej historii i tradycji Instytutu. Osoby, które odchodzą oskarżane są o brak lojalności. Wywołuje to szereg napięć związanych przede wszystkim z podziałem pomieszczeń oraz użytkowaniem aparatury zakupionej i użytkowanej przez osoby z dawnego ITChNiIŚ.

15 lutego 2023 r. R. Wróbel wysyła do Rady Doskonałości Naukowej wniosek profesorski, natomiast dwa miesiące później, czyli 25 kwietnia 2023 r. anonimowy „Student ZUT” za pomocą uczelnianego systemu Sygnalista zgłasza „popełnienie plagiatu” zarzucając przedstawienie w monografii habilitacyjnej przez R. Wróbla wyników badań pochodzących z niemieckiego doktoratu S. Beckera. Od tego momentu na uczelni rozpoczynają się działania zmierzające do unieważnienia uchwały o nadaniu stopnia doktora habilitowanego R. Wróblowi.

I sprawa być może pozostałaby jedynie „podwórkową” (uczelnianą), gdyby nie artykuł red. M. Wrońskiego, łowcy plagiatów pt. Szczecińska habilitacja na niemieckim doktoracie zamieszczony w Forum Akademickim (11/2023). W artykule M. Wroński pisze: „W mojej opinii sprawa jest jasna. Zarzuty przejęcia przez dr. hab. inż. R. Wróbla większości danych badawczych z doktoratu S. Beckera do jego monografii habilitacyjnej zostały potwierdzone przez powołaną przez rektora biegłą prof. M. Witko”.

Od tego czasu sprawa przybiera charakter ogólnokrajowy a artykuł M. Wrońskiego pojawia się w dokumentach włączonych do akt postępowania.

Kim jest dr hab. inż. Rafał Wróbel, prof. ZUT?

Dr hab. inż. Rafał Wróbel; prof. ZUT jest specjalistą w zakresie technologii chemicznej. Jest autorem 97 publikacji w czasopismach krajowych i zagranicznych wymienionych w Journal Citation Reports. Jego liczba cytowań bez autocytowań wynosi 1717 a indeks H=25[2].

Stopień doktora habilitowanego uzyskał 21 stycznia 2014 r. na podstawie monografii pt. Aktywność katalityczna układów M-tlenek ceru (M=Pt, Pd, Cu) w reakcji utleniania tlenku węgla. Monografia habilitacyjna została wydana w Wydawnictwie ZUT po uzyskaniu 2 pozytywnych recenzji wydawniczych oraz 3 pozytywnych recenzji habilitacyjnych. Należy dodać, że wszyscy ci recenzenci otrzymali również dokumenty świadczące o tym, że prace przedstawione w monografii miały charakter prac zespołowych, a członkowie zespołu wyrazili zgodę na ich wykorzystanie w monografii.

Opisywane w monografii badania R. Wróbel prowadził podczas 4 letniego pobytu na stażu post-doc w Niemczech w latach 2005-2009. Badania prowadził między innymi we współpracy ze Stefanem Beckerem, Bartoszem Strzelczykiem, Yurim Suchorskim i Helmutem Weissem. Na podstawie prowadzonych badań w latach 2005-2009 powstało 8 współautorskich publikacji oraz 2 nieopublikowane manuskrypty. W 2010 r. S. Becker (również na podstawie wspólnie opracowanych wyników, które prowadził z R. Wróblem) napisał i obronił pracę doktorską Spektroskopische in situ-Untersuchungen der katalytischen CO-Oxidation an oxidmodifizierten Platinmetalloberflächen (Spektroskopowe badania in situ katalitycznego utleniania CO na powierzchni metali z grupy platyny modyfikowanych tlenkami).

Rys. 1. Poglądowa uproszczona chronologia zdarzeń.

W monografii habilitacyjnej R. Wróbla zawarte zostały również wyniki badań prowadzonych po powrocie do Polski w ramach 2-letniego grantu habilitacyjnego.

Oprócz pracy naukowej R. Wróbel aktywnie działa na rzecz społeczności wydziału oraz Uczelni m.in.:
- staje w obronie szykanowanego, a następnie niesłusznie zwolnionego pracownika KTChNiIŚ,
- próbuje wyjaśnić sposób wyboru kompetentnego opiekuna aparatu w laboratorium, w którym znajduje się sprzęt o wartości ok. 8 mln,
- dąży do wyrównania płac zasadniczych na danym stanowisku, co wynika z Kodeksu Pracy,
- dąży do sprawiedliwego dostępu do aparatury w nowopowstałym Centrum Zaawansowanych Materiałów i Inżynierii Procesów Wytwarzania, w którym znajduje się sprzęt o wartości ok. 60 mln (https://czmiipw.zut.edu.pl/),
- dąży do efektywnego wykorzystania aparatury w nowopowstałym Centrum Zaawansowanych Materiałów i Inżynierii Procesów Wytwarzania, w którym od momentu uruchomienia (styczeń/luty 2024) trudno wykonać jakiekolwiek badania, o którym informacja dla podmiotów zewnętrznych nie istnieje https://czmiipw.zut.edu.pl/oferta-dla-przemyslu/,
- wyraża sprzeciw wobec zatrudnianiu pracowników niezgodnie z procedurami wprowadzonymi przez Rektora Pismem Okólnym nr 7 wynikającymi z posiadania wyróżnienia „HR Excellence in Research”, które Obliguje Uczelnię do postępowania zgodnie ze określonymi zasadami [3],

Po bezskutecznym zgłaszaniu ww. problemów do Władz Uczelni zgłasza nieprawidłowości, które powstały na Wydziale Technologii i Inżynierii Chemicznej do Państwowej Inspekcji Pracy, która w wyniku przeprowadzonej kontroli dostrzega liczne nieprawidłowości na ZUT. We wskazaniach pokontrolnych z 17 listopada 2023 r. PIP wymienia liczne uchybienia w zakresie działania uczelni m.in. w zakresie przestrzegania zasady równego traktowania pracowników, niwelowania różnic w wysokości wynagrodzeń, przestrzegania przepisów Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i inne. Prawdopodobnie działania R. Wróbla w zakresie zgłaszania nieprawidłowości mogły spowodować działania odwetowe w tym jedno z tych działań mogło skutkować oskarżeniem go o „plagiat”.

Kim jest tajemniczy „Student ZUT”?

O „plagiacie”, czyli przejęciu badań z niemieckiej pracy doktorskiej S. Beckera donosi tajemniczy „sygnalista” 25 kwietnia 2023 r. podpisując się jako „Student ZUT”. Stara się, aby donos dotarł do jak największej grupy decyzyjnych osób w nauce i kieruje anonim do Rektora przez system „Sygnalista” funkcjonujący na ZUT. Następnie swój donos wysyła ze skrzynki mailowej jako Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. do: Rektora ZUT (ponowny donos), Rady Doskonałości Naukowej, Przewodniczącego RDN (wówczas prof. Grzegorza Węgrzyna) i na ogólną skrzynkę mailową Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej. Następnie zgłasza donos do redaktora Forum Akademickiego M. Wrońskiego.

CAŁE ZGŁOSZENIE - CZYTAJ

Rys 2. Skan zgłoszenia przez e-mail „Studenta ZUT”.

Podpisanie donosu jako „student” dowodzi niestety głębokiego kompleksu donosiciela. Osoba pewna swoich poglądów, nie ukrywa tożsamości pod społecznością studentów, tylko zgłasza swoje wątpliwości imiennie, czekając na rozstrzygnięcie problemu przez odpowiednie organy.

Łatwiej uwierzyć, że inicjatorem sprawy jest „życzliwy” pracownik z Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej ZUT, który odebranie stopnia doktora habilitowanego R. Wróblowi traktuje jako reakcję odwetową za dotychczasowe działania oraz za ujawnianie poza mury uczelni nieprawidłowości, które powstały na ZUT.

Co ciekawe „Student ZUT” już w swoim zawiadomieniu informuje, że R. Wróbel „popełnił plagiat” jednoznacznie wskazując winnego.

Łamie fundamentalną zasadę domniemania niewinności do momentu udowodnienia winy!

To rażące naruszenie prawa jest kontynuowane przez Rektora ZUT dr. hab. inż. Jacka Wróbla, prof. ZUT (zbieżność nazwisk Rektora i osoby poszkodowanej jest przypadkowa).

Na wydziale rozpoczynają się działania zmierzające do odebrania habilitacji R. Wróblowi. Unieważnienie decyzji powinno nastąpić do 21 stycznia 2024 r. Napięcie rośnie a społeczność, jak to często bywa w podobnych sytuacjach, polaryzuje się na dwa obozy: zwolenników i przeciwników unieważnienia. Z jednej strony sprawa wydaje się prosta - przeprowadzenie głosowania na posiedzeniu Rady Dyscypliny w sprawie nieważności uchwały ws. nadania stopnia dr. hab., najlepiej bez udziału zainteresowanego, aby zapewnić sprawny przebieg sprawy.

Z drugiej strony R. Wróbel zaczyna walczyć o swoje prawa, a jego działania stają się niewygodne dla wydziału. R. Wróbel angażuje profesjonalnego pełnomocnika, który krytycznie analizuje działania Rektora i Rady Dyscypliny Inżynieria Chemiczna, wskazując na nieprawidłowości w postępowaniu. Zamierza przygotować merytoryczną argumentację w celu obrony swojego stanowiska.

Równolegle jest prowadzone wyjaśniające postępowanie dyscyplinarne ws. zarzutów plagiatu, którego prowadzeniu nie sposób zarzucić złej woli, nieuzasadnionego pośpiechu lub braku merytoryczności. Dzieje się tak zapewne dlatego, że jest prowadzone poza wydziałem przez osobę całkowicie niezwiązaną z R. Wróblem, a więc bezstronną.

Działania Rektora po zgłoszeniu „Studenta ZUT”

Pierwsze działania po zawiadomieniu o „plagiacie” Rektor podejmuje 14 czerwca 2023 r., czyli 7 tygodni od anonimowego zgłoszenia „Studenta ZUT”. Przede wszystkim postanawia uzyskać opinię osoby niezwiązanej z uczelnią czy w monografii habilitacyjnej R. Wróbla został popełniony „plagiat”. W tym celu wysyła mail do prof. Małgorzaty Witko z zapytaniem dotyczącym wykonania „odpłatnej oceny plagiatu pracy habilitacyjnej”. Warto zwrócić uwagę, że Rektor podobnie jak „Student ZUT” używa terminu "plagiat" bez faktycznego stwierdzenia jego istnienia. Ponadto z treści maila wynika, że Rektor płaci M. Witko za wskazanie „plagiatu”. Czy jest to tylko niefortunne sformułowanie czy celowe działanie Rektora?

Niewyjaśnioną okolicznością pozostaje kto wskazuje M. Witko jako eksperta? W swojej opinii prawnej z dnia 6 listopada 2023 zatrudniony przez Rektora radca prawny B. Niemirka stwierdza między innymi, że: „Informacja o podejrzeniu stosowania przez habilitanta praktyk plagiatowych w monografii habilitacyjnej może być wstępnie zostać zweryfikowana przez Prezydium Rady Dyscypliny pod kątem wiarygodności zgłoszenia - w drodze zamówienia wstępnej recenzji, co w nin. sprawie już nastąpiło w postaci recenzji prof. dr hab. Małgorzaty Witko….” Gdy podczas posiedzenia padło pytanie kto wchodził w skład Prezydium, które o tym zdecydowało, kierownik działu prawnego stwierdziła, że nie ma prezydium... Czyli nadal pozostaje tajemnicą dlaczego z grona tak wielu znamienitych polskich naukowców ktoś wskazał M. Witko, która definicji plagiatu musiała szukać w internecie.

Opinia Małgorzaty Witko – profesora nauk chemicznych w Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni im, Jerzego Habera Polskiej Akademii Nauk.

Nieznana jest data powstania opinii a jej treść jest kilka razy zmieniana. Należy zaznaczyć, że w obiegu dostępne są aż 4 wersje opinii.

Pierwsza wersja (w postaci skanu) nie zawiera daty powstania dokumentu, miejsca, zleceniodawcy oraz materiałów użytych do sporządzenia opinii. Zawiera natomiast odręczny podpis autorki. Opinia zawiera liczne błędy, np. autorka przyjmuje, że datą napisania doktoratu S. Beckera jest rok 1982 – czyli rok jego urodzin. Dla przypomnienia S. Becker doktorat obronił w 2010 r., czyli 28 lat później.

Opinia 1 M. Witko

Druga opinia (w postaci pdf) nie zawiera daty powstania dokumentu i nie zawiera podpisu autorki. W tej opinii również wskazuje, że S. Becker napisał swój doktorat w 1982 r.

Opinia 2. M. Witko

Trzecia opinia (w postaci pdf) zawiera datę powstania dokumentu i zawiera podpis autorki w postaci faksymile lub wklejonego pliku graficznego(?). W opinii została poprawiona data powstania doktoratu S. Beckera z roku 1982 na 2010. Jak później wyjaśnia prof. M. Witko[4], był to tylko „błąd”. Dodajmy, że ten „błąd” wystąpił ponad 50 razy. Niestety, ten właśnie „błąd” spowodował liczne nielogiczności w opinii.
Błędów tych M. Witko nie usunęła, a wynika z nich m.in. że we współautorskich pracach z 2007 i 2008 r. publikacją źródłową był doktorat S. Beckera z 2010 r. (czyli zarzut braku powołania się w artykułach na doktorat, który powstanie dopiero w przyszłości).

Opinia 3. M. Witko

Czwarta opinia (w postaci skanu) zawiera datę powstania dokumentu i zawiera odręczny podpis autorki. W opinii została poprawiona data powstania doktoratu S. Beckera z roku 1982 na 2010. Nie usunięto natomiast powstałych z tego powodu błędów logicznych w opinii.

Opinia 4. M. Witko

Tożsamość osoby, która ingerowała w treść opinii (daty, podpisy, zmiana daty powstania doktoratu S. Beckera) prawdopodobnie nigdy nie zostanie ujawniona.

W opinii M. Witko zaznacza, że przejrzała wszystkie rysunki i tabele zamieszczone w monografii i wskazuje, że: „prawie wszystkie rysunki (80%) są wzięte z pracy doktorskiej Dissertation S. Becker z 2010r bez jej cytowania”. Nie zauważa natomiast, że większość z tych rysunków znajduje się w publikacjach powstałych przed powstaniem doktoratu Beckera i wg cytowania pod rysunkami stamtąd właśnie zostały „wzięte”. W podsumowaniu M. Witko pisze: „mamy do czynienia z plagiatem ukrytym” [pogr. JG].

Na uwagę zasługuje fakt, że M. Witko jako specjalista w zakresie katalizy i fizykochemii powierzchni, nie posiada kompetencji do oceny pracy pod względem naruszeń praw autorskich, a definicję plagiatu przywołuje z internetu.

Ponieważ ta opinia ma fundamentalne znaczenie w całej sprawie, w imieniu Fundacji zwrócono się do M. Witko e-mailem oraz przez e-puap z prośbą o udzielenie odpowiedzi m.in. na pytanie, która z napisanych przez nią opinii jest aktualna. Do dnia opublikowania artykułu odpowiedź nie nadeszła.

11.07.2024 r., czyli już po opublikowaniu artykułu, przyszła odpowiedź M. Witko.

Wszczęcie i umorzenie postępowania wyjaśniającego

O zarzutach plagiatu „Studenta ZUT" R. Wróbel nie jest informowany zarówno przez Rektora jak i władze wydziału. Dopiero po otrzymaniu opinii od M. Witko (nie wiadomo na podstawie której wersji) 11 września 2023 r. Rektor postanawia przekazać sprawę do Rzecznika Dyscyplinarnego, aby wszczął postępowanie wyjaśniające. I tu nasuwa się kolejne pytanie: w jaki sposób Rektor mógł wydać postanowienie o wszczęciu postępowania 11 września 2023 r., skoro na dwóch opiniach sporządzonych przez M. Witko widnieje data 14 października 2023 r. Zatem Rektor w postanowieniu opiera się na dokumencie, który jeszcze nie istnieje. Kolejna nieścisłość związana z następstwem czasowym i logika znowu załamuje się.

Niezależnie od dat powstania dokumentów, Rektor w postanowieniu wskazuje, że „mamy do czynienia z plagiatem ukrytym [pogr. JG], gdzie treść i konstrukcja myślowa pracy habilitacyjnej powiela w znacznej części pracę doktorską S. Bekkera oraz prace wcześniej opublikowane”.

Rzecznikiem dyscyplinarnym w sprawie zostaje dr hab. inż. A. Ubowska, prof. ZUT, która 20 października 2023 r. rozpoczyna postępowanie wyjaśniające. Postępowanie prowadzone jest rzetelnie, rozważnie i z dużą skrupulatnością. Przede wszystkim A. Ubowska zleca napisanie opinii prawnej dotyczącej możliwości popełnienia przez R. Wróbla „plagiatu” i autoplagiatu mec. Maciejowi Puchale specjalizującemu się w prawie autorskim.

Opinia mec. Macieja Puchały

Dokument mec. M. Puchały opatrzony datą 7 grudnia 2023 r. prezentuje stanowisko diametralnie różne od tego, które wyraziła M. Witko w swojej opinii.

Autor już na samym początku opinii wskazuje na podstawie jakich dokumentów została sporządzona, chronologicznie opisuje powstanie publikacji we współautorstwie R. Wróbla oraz wskazuje jego wkład w powstanie publikacji na podstawie oświadczeń współautorów. Dokonuje również analizy terminologii naruszenia praw autorskich w świetle prawa autorskiego. We wnioskach M. Puchała stwierdza, że: „zachowanie dra hab. inż. Rafała J. Wróbla (…) nie może zostać ocenione jako plagiat w rozumieniu przepisów prawa autorskiego”.

Opinia mec. M. Puchały

Na podstawie opinii, 5 marca 2024 r. rzecznik dyscyplinarny postanawia umorzyć postępowanie wyjaśniające.

Posiedzenia Rady Dyscypliny Inżynieria Chemiczna

Przed pierwszym posiedzeniem w sprawie stwierdzenia nieważności uchwały o nadaniu stopnia doktora habilitowanego R. Wróblowi 29 października 2023 r. grupa osób zaniepokojona nieprawidłowościami takimi jak błędy logiczne w opinii M. Witko, niezrozumiały pośpiech w procedowaniu sprawy, uczestniczenie w prowadzeniu sprawy osób będących stronami w sprawach wytoczonych przeciwko R. Wróblowi, wystosowała apel do Rady Dyscypliny o wstrzymanie się od procedowania sprawy do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego przez rzecznika dyscyplinarnego.

Z tego posiedzenia R. Wróbel zostaje wyproszony przez Przewodniczącą Rady Dyscypliny, co uniemożliwia mu przedstawienie swoich wyjaśnień, zaznajomienie się ze sprawą oraz obronę przed stawianymi zarzutami zanim jeszcze stanie się stroną. Okoliczności sugerują, na zamiar przeprowadzenia arbitralnego postępowania bez zachowania procedur, możliwości obrony oraz zachowania sprawiedliwego procesu.

Okazuje się również, że sama Rada ma poważny problem. Toczy się burzliwa dyskusja, czy już na pierwszej Radzie należy wszczynać postępowanie unieważniające nadanie stopnia, czy może jednak warto zapoznać się ze zgromadzonymi dowodami i wnosić o dodatkowe opinie. Warto dodać, że członkowie Rady mieli jedynie cztery dni (w tym 2 weekendowe) na zapoznanie się z nietypową sprawą. Przed posiedzeniem otrzymują tylko materiały, które bezwzględnie świadczą o popełnionym plagiacie. Pod naciskiem osób życzliwych R. Wróblowi 15 min przed rozpoczęciem Rady jej członkowie uzyskują też dostęp do niektórych dokumentów, które wskazują, że plagiatu nie ma.

Członkowie Rady wskazują, że na uczelni nie istnieją procedury w sprawie unieważnienia stopnia lub tytułu. Żaden członek Rady Dyscypliny i prawdopodobnie żaden pracownik administracji uczelnianej nie zna procedury dotyczącej „odebrania habilitacji”, z tego powodu Rektor zwraca się do mec. Bogusława Niemirki z kancelarii zewnętrznej o sporządzenie opinii i wskazania sposobu procedowania w postępowaniach plagiatowych.

Sporządzona opinia zostaje opatrzona datą 6 listopada 2023 r. W opinii B. Niemirka wskazuje na 2 etapy postępowania unieważniającego:
- wstępnego, które zostało przeprowadzone na podstawie opinii M. Witko,
- właściwego, w którym należy powołać recenzentów.

Brakuje precyzyjnych informacji o liczbie recenzentów, gdyż jak stwierdza B. Niemirka „(…) w modelu postępowania habilitacyjnego wg przepisów obowiązujących w 2014 r. obowiązywała zasada trzech recenzentów, możliwe jest przyjęcie analogicznego składu liczebnego) do zbadania ujawnionych nowych okoliczności wskazujących na to że stopień doktora habilitowanego mógł zostać nadany na podstawie dorobku powstałego z naruszeniem prawa autorskiego”.

B. Niemirka wskazuje członkom Rady Dyscypliny, że R. Wróbel po staniu się stroną postępowania zostaje wykluczony z posiedzeń Rady jego dotyczących. Natomiast nie informuje członków Rady jakie prawa należy zapewnić stronie postępowania np. prawo do składania oświadczeń oraz dowodów w formie ustnej i pisemnej na każdym etapie postępowania.

Pośpiech, pośpiech, pośpiech….

Według pisma z Rady Doskonałości Naukowej stopień doktora habilitowanego można unieważnić jedynie w ciągu 10 lat od jego nadania. Odczuwalny staje się pośpiech w procedowaniu sprawy. Aby podjąć końcowe orzeczenie w formie decyzji skutkującej unieważnieniem habilitacji pozostały 2 miesiące w tym trzeba liczyć okres świąteczno-noworoczny.

Kolejna Rada Dyscypliny odbywa się 14 listopada 2023 r. Na posiedzenie Rektor ZUT przychodzi w asyście radcy prawnego Tomasza Uldynowicza oraz kierownik działu Organizacyjno-Prawnego ZUT – Moniki Sadowskiej.

Na wstępie zabiera głos Rektor, który:
- podkreśla „że istnieją przesłanki, żeby wszcząć postępowanie wyjaśniające[5],
- stwierdza, że opinia M. Witko „zawiera jednak przesłanki, które wskazują, że Rada Dyscypliny powinna wszcząć postępowanie[6],
- apeluje „żeby Rada Dyscypliny wykazała się odpowiedzialnością jako organ, który takie postepowanie powinien przeprowadzić i umożliwiła wyjaśnienie sprawy[7],
- apeluje też „żeby Rada rozpoczęła procedurę...”[8],

Rozpoczyna się burzliwa dyskusja dotycząca procedury unieważnienia stopnia:
- pod dyskusję poddano tezę, kto ma opracować procedurę,
- wyrażono wątpliwość co do ważności opinii wydanej przez M. Witko, ponieważ w posiadaniu Uczelni jest jedynie plik z wklejonym podpisem, a nie oryginał opinii (warto przypomnieć, że w posiadaniu Fundacji i w przestrzeni publicznej dostępne są 4 wersje opinii),
- dyskutowano nad koniecznością powołania recenzenta zewnętrznego, który zweryfikuje prawdziwość zgłoszenia (czy dopiero teraz po ponad pół roku zaczynają pojawiać się wątpliwości co do „sygnalisty”?),
- zastanawiano się, czy niepodjęcie uchwały o wszczęciu postępowania nieważnościowego będzie działaniem na szkodę uczelni z punku widzenia prestiżu i informacji przekazywanych na zewnątrz (!),
- Rektor podkreśla, że jest „zapytywany” zarówno przez RDN, jak i przez Forum Akademickie w sprawie procedowania i wyraża oburzenie w sprawie krytycznych uwag kierowanych pod adresem M. Witko,
- zastanawiano się, czy recenzentami w postępowaniu unieważniającym powinni być specjaliści z inżynierii chemicznej czy z zakresu prawa autorskiego,
- ostatecznie stwierdzono, że to Rada Dyscypliny „decyduje jakich recenzentów chce powołać i może powołać dowolnych recenzentów[9]”;
- podjęto decyzję o powołaniu komisji, która opracuje procedurę unieważniającą nadanie stopnia R. Wróblowi.

30 listopada 2023 r. – dwa tygodnie później odbywa się posiedzenie w trybie zdalnym, na którym zostaje wybranych 3 recenzentów – opiniodawców, którzy na potrzeby Rady dyscypliny powinni ocenić, czy w monografii habilitacyjnej R. Wróbla doszło do naruszenia praw autorskich.

Proces uległ przedłużeniu ze względu na konieczność przekładu dysertacji doktorskiej S. Beckera z niemieckiego na polski przez certyfikowanego tłumacza. Tłumaczenie zostało wykonane dnia 29.12.2023 r. (w postępowaniach administracyjnych nie ma możliwości procedowania dokumentów w języku obcym).

Kiedy stało się jasne, że nie da się zdążyć z unieważnieniem stopnia doktora habilitowanego R. Wróblowi przed upływem 10 lat od dnia jego przyznania przestał być narzucany pośpiech i postępowanie znacząco zwolniło.

Opinia Adama Pronia – profesora nauk chemicznych na Wydziale Chemicznym, Politechniki Warszawskiej.

Opinia została przygotowana z datą 22 stycznia 2024 r. A. Proń w swojej opinii zwraca uwagę na to, że badania wykorzystane w pracach R. Wróbla prowadzone były zespołowo oraz wskazuje na pierwotne publikacje wykorzystanych wyników w pracach najpierw w doktoracie S. Beckera a następnie w monografii habilitacyjnej R. Wróbla. Po analizie tekstu A. Pronia można zauważyć, że przeanalizował on dokładnie chronologię powstawania artykułów i prac awansowych. Zauważył dominującą rolę R. Wróbla w powstaniu prac naukowych. Stwierdza również, że wszystkie prace „zostały zamieszczone w dobrych czasopismach wydawanych przez solidne oficyny wydawnicze”. Jedynym uchybieniem R. Wróbla wg A. Pronia było zaprezentowanie swoich dokonań awansowych w formie monografii. Gdyby zdecydował się na przedstawienie ich jako cykl tematycznie powiązanych artykułów, oskarżenie o „plagiat” nie mogłoby zostać sformułowane. Swoją opinię kończy konkluzją: „W sprawie nie nastąpiło popełnienie plagiatu naukowego (…) bowiem R. Wróbel nie przywłaszczył sobie cudzych idei naukowych, wyników badań lub treści bez podania źródła” [pogr. JG].

Opinia A. Pronia

Opinia Michała Wyrwińskiego – doktora habilitowanego z zakresu nauk prawnych, Katedra Prawa Własności Intelektualnej, Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Opinia została przygotowana z datą 15 lutego 2024 r. M. Wyrwiński we wstępie opinii wskazuje dokumenty, na których opiera swoje wywody, następnie analizuje definicje zawarte w literaturze przedmiotu by w końcu dotrzeć do oceny materiału dowodowego w sprawie. Porównuje warstwę językową, konstrukcję prac a na końcu elementy graficzne, wykresy, zdjęcia które w jego ocenie nie stanowią utworu w rozumieniu prawa autorskiego. W konkluzji M. Wyrwiński stwierdza, że w jego ocenie „w rozprawie habilitacyjnej Pana dr inż. Rafała Jana Wróbla nie został popełniony plagiat w rozumieniu art. 195 w zw. z art. 225 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, tj. „przypisanie sobie autorstwa istotnego fragmentu lub innego elementu cudzego utworu” oraz „nie doszło do przypisania autorstwa istotnych fragmentów cudzego utworu”.

Opinia M. Wyrwińskiego

Opinia Konrada Szaciłowskiego – profesora nauk chemicznych, Akademickiego Centrum Materiałów i Nanotechnologii AGH

Opinia została przygotowana z datą 30 stycznia 2024 r. Mimo, że K. Szaciłowski posiadał zbiór materiałów źródłowych, w tym: 9 współautorskich artykułów R. Wróbla i S. Beckera, oświadczenia współautorów o wkładzie R. Wróbla w powstanie artykułów, pracę doktorską S. Beckera, monografię habilitacyjną R. Wróbla, podobnie jak M. Witko, opinię oparł na porównaniu rysunków i tabel zawartych w pracy R. Wróbla i S. Beckera nie odnosząc się do pierwotnych źródeł ich publikacji. W podsumowaniu opinii K. Szaciłowski autorytarnie stwierdza, że praca habilitacyjna R. Wróbla jest „częściowym plagiatem” pacy doktorskiej S. Beckera.

Opinia K. Szaciłowski

Ciekawą okolicznością jest to, że recenzenci otrzymali niepełne tłumaczenie doktoratu S. Beckera. W tłumaczeniu brakowało spisu źródeł cytowanych przez Beckera, podziękowań dla osób, które przyczyniły się do powstania pracy oraz spisu publikacji współautorskich z R. Wróblem, które były związane tematyką pracy. Informacje te są kluczowe przy ocenie wkładu S. Beckera oraz R. Wróbla w badania przedstawione w pracy doktorskiej Beckera. Tłumacz przysięgły oświadczył, że tłumaczenie jest zgodne z przekazanymi mu dokumentami. Kto zatem zdecydował o usunięciu informacji o udziale R. Wróbla z tłumaczenia doktoratu S. Beckera?

Kolejna Rada Dyscypliny to 23 kwietnia 2024 r. na którą R. Wróbel wystosował pismo do członków podkreślając prawo do obrony i możliwość przedstawienia własnego stanowiska. Odwołał się do gwarancji zawartych w Konwencji Praw Człowieka. Członkowie poddali treść pisma pod głosowanie. Wynik 22 osoby „za”, 4 osoby „przeciw”. Warto zauważyć, że prawo do zajmowania stanowiska pisemnego oraz wygłaszanego ustnie przysługuje R. Wróblowi na podstawie przepisów kpa i to prawo nie powinno stanowić wyniku głosowania.

Konfrontacja R. Wróbla z Radą Dyscypliny odbyła się w piątek 28 czerwca 2024 r. podczas kolejnego posiedzenia. W posiedzeniu uczestniczył R. Wróbel wraz z pełnomocnikiem oraz pełnomocnik Rektora - mec. B. Niemirka. Posiedzenie rozpoczęto dyskusją dotyczącą nagrania posiedzenia. Mimo braku podstaw prawnych zakazujących nagrywania M. Wróblowi posiedzenia B. Niemirka wyraził sprzeciw, argumentując, że sala w której odbywają się narady nie spełnia wymogów technicznych. Czyli konkretnie jakich? Problem nagrania rozwiązano przy pomocy głosowania… Większość Rady była "za", nagranie powstało, a R. Wróbel będzie miał pewność, że w protokole nikt nie zmanipuluje jego słów.

Następnie R. Wróbel przedstawił prezentację, w której ustosunkował się do stawianych mu zarzutów. Przede wszystkim  wskazał, że:
- w monografii poprawnie cytuje pierwotne źródła czyli współautorskie artykuły z 2007-2012 r. oraz prace przygotowane do druku;
- dwóch recenzentów wydawniczych i trzech recenzentów w postępowaniu habilitacyjnym było świadomych współautorskich badań;
- wszyscy recenzenci podkreślali duży lub dominujący wkład R. Wróbla w powstanie badań;
- wszyscy biegli z zakresu prawa autorskiego (dr hab. Wyrwiński z UJ; r. pr. M. Puchała), jednoznacznie wykluczyli możliwość naruszenia praw autorskich.

Sprawa R. Wróbla toczy się dalej. Kolejne posiedzenia Rady Dyscypliny i głosowanie dotyczące unieważnienia decyzji o nadaniu stopnia doktora habilitowanego, odbędzie się po wakacjach.

Sprawa R. Wróbla kolejności chronologicznej.

17.11.2020

Pracownik uczelni mający poważne problemy z przełożonym zwraca się o pomoc do R. Wróbla

06.10.2022

Blisko 2 lata starań o pomoc dla pracownika skonfliktowanego z przełożonym kończy się fiaskiem – pracownik zostaje zwolniony. Badania prowadzone przy użyciu aparatury o wartości 2 mln zł zostają wstrzymane z powodu braku wykwalifikowanej kadry.

03.01.2023

Osoby zaangażowane w konflikt ze zwolnionym pracownikiem składają skargę na działania R. Wróbla do Rektora. Rektor niezwłocznie przekazuje sprawę do postępowania dyscyplinarnego. Rzecznik wnosi o ukaranie R. Wróbla naganą.

15.02.2023 r

R. Wróbel składa wniosek profesorski do Rady Doskonałości Naukowej

15.04.2023 r.

Donos „Studenta ZUT” o plagiacie

14.06.2023 r.

Rektor ZUT wysyła wiadomość do M. Witko z pytaniem o możliwość „wykonania „odpłatnej oceny plagiatu pracy habilitacyjnej” R. Wróbla

11.09.2023 r.

Rektor ZUT na podstawie M. Witko postanawia o wszczęciu postępowania wyjaśniającego przez rzecznika dyscyplinarnego

15.09.2023 r.

R. Wróbel pierwszy raz dowiaduje się o stawianych mu zarzutach plagiatu

14.10.2023 r.

Data widniejąca na recenzji M. Witko (na podstawie, której Rektor miesiąc wcześniej wydał postanowienie o wszczęciu post. wyjaśniającego)

26.10.2023 r.

R. Wróbel dowiaduje się o specjalnym posiedzeniu Rady Dyscypliny w jego sprawie oraz jego wykluczeniu, bez możliwości odwołania.

29.10.2023 r.

Apel pracowników do Członków Rady Dyscypliny o umożliwienie uczciwego postępowania oraz dania możliwości obrony R. Wróblowi

31.10.2023 r.

Pierwsza Rada Dyscypliny w sprawie „plagiatu” i wyproszenie z niej R. Wróbla

11.2023 r.

Ukazuje się artykuł red. M. Wrońskiego w Forum Akademickim

14.11.2023 r.

Rada Dyscypliny, na której uchwalono powołanie komisji ds. opracowywania procedury unieważniającej habilitację.

30.11.2023 r.

Rada Dyscypliny – wybór 3 recenzentów oceniających możliwość naruszenia praw autorskich przez R. Wróbla

21.01.2024 r.

Termin na „odebranie habilitacji” R. Wróblowi wynikający z upływu 10 lat od dnia jej przyznania

5.03.2024 r.

Umorzenie postępowania dyscyplinarnego prowadzonego w ZUT

23.04.2024 r.

Rada Dyscypliny i pismo R. Wróbla upominające się o prawo do obrony.

28.06.2024 r.

Rada Dyscypliny na której R. Wróbel przedstawił swoje stanowisko ws. zarzucanych mu naruszeń.

ZAKOŃCZENIE

Dnia 29.10.2023 R. Wróbel złożył do RDN wniosek o zawieszenie postępowania o nadanie tytułu profesora do czasu wyjaśnienia zarzutów. Tylko, czy po przeżytych doświadczeniach będzie chciał współpracować z ludźmi, którzy bez poszanowania zasady domniemania niewinności skazali go na plagiat, którego nie było?

Czy zechce nadal być częścią społeczności, która na podstawie anonimowego donosu jest w stanie kolektywnie osądzić bez wystarczających dowodów winy, zagłosować i zrujnować życie bez rzetelnego procesu, pozbawiając go prawa do obrony i sprawiedliwego procesu?

Zapytany o te problemy R. Wróbel mimo wszystko jest optymistycznie nastawiony do sprawy. Mówi, że można niewiele robiąc ciągle narzekać na skorumpowany system, ale można wyjść ze strefy komfortu i spróbować coś naprawić. Nie spodziewał się aż takich problemów, ale mówi, że w trudnej sytuacji jakiej się znalazł poznaje się niesamowitych i odważnych ludzi, których inaczej by się nie poznało. Uważa, że uczelnie nie mogą sobie pozwolić na zwalnianie tak utalentowanych ludzi jak pracownik, w którego obronie stanął. Bez takich ludzi sprzęt naukowy warty miliony złotych wykorzystuje się w ułamku procenta. Renoma uczelni powinna opierać się na nieskrępowanym rozwoju kompetentnej kadry. Wierzy, że nowo wybrane władze uczelni ze  zrozumieniem podejdą do problemów narosłych za poprzedniej kadencji i wspólnie uda się je przepracować. 


[1] Artykuł powstał w oparciu o analizę ponad 70 dokumentów powstałych w procesie unieważnienia decyzji o nadaniu stopnia doktora habilitowanego, w tym recenzji habilitacyjnych i opinii ws. popełnienia plagiatu, protokołów Rady Dyscypliny Inżynieria Chemiczna ZUT i in.
[2] https://www.solidarnosc-zut.szczecin.pl/wp-content/uploads/2024/01/2024.01.03_Opinia_Wrobel_Autenti_Classic_2024-01-03_00-30-11_.pdf [dostęp 05.07.2024 r.]
[3] Pismo okólne nr 7 Rektora Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie z dnia 13 kwietnia 2021 r. w sprawie Procedury zatrudniania oraz przebiegu rozwoju zawodowego pracowników Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.
[4] Wyjaśnienie zawarte jest w piśmie skierowanym do Przewodniczącej Rady Dyscypliny Inżynieria Chemiczna prof. Zofii Lendzion-Bieluń z 30.10.2023 r.
[5] Cytat z protokołu z posiedzenia RD z 14 listopada 2024 r.
[6] Cytat z protokołu z posiedzenia RD z 14 listopada 2024 r.
[7] Cytat z protokołu z posiedzenia RD z 14 listopada 2024 r.
[8] Cytat z protokołu z posiedzenia RD z 14 listopada 2024 r.
[9] Cytat z protokołu z posiedzenia RD z 14 listopada 2024 r.

Joanna Gruba

Dodaj komentarz

Komentarze   
+8 # Studentniesygnalista 2024-07-16 08:42
Mnie w sprawie najbardziej zdumiewa postawa Profesor Witko.
Jasne jest ze w wyniku jakichś tam uczelnianych rozgrywek (w których kto ma racje a kto nie nie sposób zrozumieć) postanowiono zadać miażdżący cios polegający na odebraniu habilitacji. Powstała więc opinia napisana w pośpiechu, na szybko. W niej zawarto SZOKUJĄCĄ pomyłkę daty urodzenia z datą wydania doktoratu.
Student za tego typu pomyłki zostaje oblany na egzaminie, Profesor zaś pomimo takich pomyłek może mówić ze nic się nie stało.
W związku z tą pomyłką wnioski zawarte w opinii przestają być aktualne. Skoro zmieniają się dane wejściowe powinny się zmienić dane wyjściowe. W opinii to nie następuje.
I znów, student za zaprzeczanie podstawowym związkom przyczynowo-skutkowym zostałby oblany. Profesor może mówić ze czarne jest białe i ma prawo do tego bo to jego opinia.
Wniosek się nasuwa taki, ze zdobycie tytułu profesora daje byłemu już studentowi, magistrowi, doktorowi immunitet na wygadywanie głupot z podniesioną głową. Nikt go nie obleje i nie wyrzuci z uczelni.

ps. Profesor Witko, Profesorze Wroński, Profesorze Szaciłowski i inni - proszę dostrzec wasz strategiczny błąd. Jak rozumiem wobec Profesora Wróbla było wiele innych zarzutów, mniej konkretnych, mniej mierzalnych, bardziej rozmytych i przez to trudniejszych do odrzucenia. Zarzutów w których liczy się tylko opinia, autorytet wspierających ją osób, a nie fakty.
Zarzut plagiatu jest konkretny, oparty na faktach i na podstawie faktów da się go potwierdzić lub odrzucić. Tak więc w chwili gdy wydawało się ze doktorat Beckera jest z 1982 roku ten zarzut wobec Profesora Wróbla był kluczowy i najsilniejszy. W momencie gdy data doktoratu zmieniła się na rok 2010 to ten zarzut wobec Profesora Wróbla stał się również kluczowy, ale dla niego jako główny punkt obrony. Upierając się przy sprawie plagiatu postawiliście Państwo na kulawego konia, zamiast zamieść go pod dywan, ukryć, zepchnąć w zapomnienie. Całe światło reflektorów skierowaliście na sprawę która dowodzi waszych złych intencji i jest najłatwiejsza do rozstrzygnięcia.
Rozsądne było przeprosić za błąd w dacie doktoratu Beckera i wycofać się z opinii przez Profesor Witko. Wycofać się z błędu i o nim jak najszybciej zapomnieć, a skupić się na innych zarzutach. Odwrotna decyzja, czyli zrobienie z tej błędnej opinii kluczowego argumentu jest rodzajem strzału we własne kolano.
Kolejny wniosek ze na polskich uczelniach kwitnie teraz polityka na poziomie sejmowym, tylko ze skoro bawi się w nią towarzystwo profesorów to można by się spodziewać dużej finezji, a w zamian dostajemy historię w której grupa profesorów próbuje wszystkim wmówić, że nie jedli cukierków gdy całe usta umazane czekoladą.
Wstyd, a mam nadzieje ze na waszym wstydzie się to nie skończy.
Odpowiedz
+7 # FaFa 2024-07-15 19:34
Polecam: forumakademickie.pl/.../czasami-bywa-za-wczesnie

Panie Profesorze Rafale, proszę iść w tym samym kierunku z FA. Sugeruję zgłosić tekst, który Pana opisuje do Ministerstwa, skoro ma swoje logo w FA.

Czekamy na taki sam rozwój sprawy.
Odpowiedz
+5 # Rafał J. Wróbel 2024-07-15 21:29
Dziękuję za poradę. Rozważę czy pójść tą drogą. W powyższym artykule z różnych względów opisana jest może 1/10 tego co się wydarzyło w sprawie. Prowadzone są postępowania na drodze sądowej i w prokuraturze. Zwracałem się także do Ministra o pomoc. Pomaga mi trzech prawników oraz związki zawodowe. Powoli sprawy idą do przodu. Trzeba być cierpliwym i systematycznym.

Życzę powodzenia w Waszych sprawach i proszę się pochwalić jak będą sukcesy.

Pozdrawiam serdecznie,

Rafał J. Wróbel
Odpowiedz
+11 # Andrzej Kocikowski 2024-07-14 14:44
Szanowny Panie Profesorze Wróbel (R.),
gratuluję odwagi, zwycięstwa i dobrego myślenia o przyszłości. Akademiccy łajdacy, którzy wytoczyli przeciw Panu "działa oszczerstw" przegrali, ale jestem pewien, że nie spoczną i spróbują przy kolejnej okazji. To, jakim sposobem zamierzali Pana upolować pokazuje, że to ludzie wielkiej mizerii intelektualnej - wskazuje na to jakość materiałów spisku i jego prowadzenie. Ale ważne i zastanawiające jest to, jak niewiele trzeba, by akademicka umysłowość przeciętna dała wiarę szmacianym intrygantom.

Z wyrazami wielkiego szacunku i pozdrowieniami!
Andrzej Kocikowski, emeryt UAM.
Odpowiedz
+4 # Rafał J. Wróbel 2024-07-15 21:28
Szanowny Panie Andrzeju,

Pana wsparcie bardzo wiele dla mnie znaczy, zwłaszcza, że ma Pan odwagę podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem. Zwycięstwo to za dużo powiedziane. Prof. Wroński, prof. Witko oraz prof. Szaciłowski dalej podtrzymują swoje stanowisko, nawet jak im się pokazało gdzie się pomylili. Niestety większość ludzi jest przekonana, że jak ktoś ma tytuł profesora to musi być rzetelny, etyczny i nieomylny, a tak niestety nie jest. Dlatego wystarczy opinia kilku profesorów i można dosłownie każdego wyeliminować ze środowiska naukowego najlepiej w tajnym głosowaniu. Miałem to szczęście, że znalazło się kilku ludzi, którzy mi pomogli. Samotnie nie miałbym żadnych szans. Jestem ciekawy jak kto się skończy, ale jestem przekonany, że zbiorowo coś możemy zdziałać.

Pozdrawiam serdecznie,
Rafał J. Wróbel
Odpowiedz
+5 # JF 2024-07-13 20:00
A ponoć w RDN jest sprawa jednej habilitacji sprzed wielu wielu lat i bardzo się zdziwimy (albo nie ;) kogo dotyczą zarzuty jak sprawa wyjdzie na jaw. Ciekawe czy opiszą to w FA :)))
Odpowiedz
+4 # Joanna Gruba 2024-07-14 12:46
Proszę o więcej szczegółów na maila.
JG
Odpowiedz
+9 # Grrr 2024-07-12 19:10
Przykre i małostkowe.
Każdy kto czyta ten tekst widzi o co chodzi.
Zgłosił wniosek o tytuł i lawina zazdrości ruszyła.
Odpowiedz
+13 # Lukas 2024-07-12 09:41
W swojej odpowiedzi prof. Witko pisze: "Uważam, że te same wyniki nie powinny być podstawą otrzymania dwóch różnych stopni naukowych nawet, jeśli to dotyczy różnych krajów." i dalej: "W przeciwieństwie do podejścia prawniczego w nauce nie akceptuje się faktu, że ktoś
przejmuje czyjeś wyniki badań i przedstawia, jako swoje.", a potem: "Wiem, że prawo autorskie nie chroni czyichś danych naukowych (liczb, wykresów, rysunków)" i najlepsze: "przedstawione "badania własne" autora były wynikiem badań prowadzących do niemieckiego doktoratu".
Po pierwsze, co z naukowcami prowadzącymi wspólne badania na bardzo drogim sprzęcie (np. akceleratorach cząstek, sondach i obserwatoriach kosmicznych), gdzie autorów publikacji bywa kilkadziesiąt? Praca i wyniki są wspólne, tylko razem mogli to osiągnąć - kto ma sobie przypisać zasługi i wnioskować o awans naukowy z tego tytułu? Obecnie większość prac eksperymentalnych jest wieloautorska i na ich podstawie można ubiegać się o habilitację. Po drugie coraz częściej do publikowanego artykułu oprócz obrobionych wyników (tabele, wykresy, etc.) dostarcza się surowe dane wyjściowe, które można porównywać i zestawiać z wynikami innych badaczy. Idzie za tym idea "big data" i analizy dużej ilości danych, dzięki której można odkrywać nowe zależności - na starych wynikach. Mało tego naukowcy często piszą tzw. prace przeglądowe, gdzie w jawny sposób posługują się wynikami prac innych badaczy. Podsumowują w ten sposób aktualne osiągnięcia w danej dziedzinie, a co bardziej pomysłowi są w stanie odnaleźć na podstawie tych wyników zależności, które innym umknęły lub ich nie byli w stanie wykryć z uwagi na wąski zakres lub małą grupę badaną. I ostatnia rzecz - jestem na 100% pewien, że co najmniej część (jeśli nie większość) "przedstawionych badań własnych" pracowników naukowych (nie tylko w Polsce) jest wynikami prac prowadzonych do licencjatu/inżyniera/magisterium. Po prostu studentów wykorzystuje się, jako siłę roboczą, ale w tym Pani profesor nie widzi nic złego. Mało tego zmusza się studentów do podpisywania specjalnych klauzul zrzekających się praw autorskich na rzecz uczelni. Prawdziwą wartością naukowca nie są tytuły, punkty, indeksy, liczba cytacji, lecz to, co wniósł do rozwoju ludzkości, nauki, cywilizacji czy kultury. Tylko nieliczni wnoszą jakieś istotne osiągnięcia, większość wprowadza malutkie cegiełki, a reszta nic nie wnosi i pełni raczej funkcję nauczyciela, a nie naukowca.
Odpowiedz
+13 # PrzemekD 2024-07-12 11:46
prof. Witko pisze: "Uważam, że te same wyniki nie powinny być podstawą otrzymania dwóch różnych stopni naukowych nawet, jeśli to dotyczy różnych krajów."


A ja spytam bardziej ogólnie: na jakiej podstawie prof. Witko opiera to stwierdzenie? Jeśli jest na to jakaś podstawa (w prawie, statucie uczelni, etc.) to należy ją przywołać; jeśli nie ma, to niestety to zdanie pozostaje jedynie prywatną opinią pani profesor (nb. błędną, jak wykazał Lukas), a prywatnych opinii nie można wykorzystywać w charakterze normatywnym.
Odpowiedz
+11 # Tom 2024-07-11 21:40
To jest żenada, że przez jakieś pierdoły gościowi chcą zniszczyć karierą. Ok może nie do końca wszystko zacytował w 100% dobrze, ale robili badania wspólnie, pracowali wspólnie, oboje mają z tego korzyści. Nie wiem co w tym gorszego niż banda starych profesorków z index H poniżej 10, którzy nic w życiu wartościowego nie opublikowali, kradli IP doktorantów i studentów. Tfu i dobrze, że starcy odchodzą bo zabijali polską naukę. Brawo dla Profesora za odwagę i walkę bo wielu by poległo. Pisanie, że prof. Witko z IH 35 to poziom międzynarodowy to jakieś nieporozumienie chyba napisane przez postkomucha, zreszta z IH na poziomie młodego doktora kolejnego łowcy też niezły - kto i za co habilitacja, również zarzut plagiatu... Nie ośmieszajcie się ludzie bo żeby być jakąś tuzą naukową to IH =60+ w obojętnie jakiej dziedzinie to zwykły standard na świecie. Zacznijcie od siebie bo naprawdę myślałem, że gość okradł jak niektórzy wasi koledzy i koleżanki młodzież, którą odesłał w trakcie doktoratu do domu...
Odpowiedz
-22 # Joerge Schnyder 2024-07-11 18:08
Tak zwane „domniemanie niewinności” nie ma z ta sprawa nic do czynienia, przecież jest obowiązkiem dziennikarza zgłaszać oznaki lub dowody plagiatu, nie patrząc na persony. Takie byle niemęcki ministrowie, jak Franziska Giffey, Karl-Theodor zu Guttenberg, Annette Schavan musieli się podać do dymisji wobec plagiatu, który odkryli i zgłosili dziennikarzy na długo przed tym, jak im zabrano tytuły doktorskie. Gdyby nie dziennikarzy, tego by nigdy nie było!
Zamiast powtarzać zdania z listów „wyjaśniających” p. Wrobla (plagiat?), Autorka lepiej by się skontaktowała z aktualnie emerytowanym Prof. Suchorskim z TU Wiedeń: pod jego bezpośrednim kierownictwem była wykonana większość prac, które stały się treścią pracy doktorskiej S. Beckera, która po przetłumaczeniu na polski cudownie się przekształciła w prace habilitacyjna R. Wrobla, co było niewątpliwie ustalone przez fachowca o międzynarodowej sławie w tej dziedzinie, Prof. Witko.
Odpowiedz
+12 # Rafał J. Wróbel 2024-07-12 10:36
Szanowny Panie Profesorze, niewielu obcokrajowców tak dobrze pisze w języku polskim. Jeszcze mniej naukowców znają szczegóły z pewnego laboratorium w Magdeburgu, które dotyczą zdarzeń sprzed 17 lat. Proszę się zatem ujawnić i zajmować stanowisko pod swoim nazwiskiem. Jeżeli się pomyliłem Panie Schnyder to proszę napisać coś więcej o sobie, ponieważ nie mieliśmy okazji się poznać, a stwierdza Pan "fakty", które nie miały miejsca.

Z poważaniem – Rafał J. Wróbel
Odpowiedz
-25 # Antyplagiator 2024-07-11 13:43
Główną sprawą, która umknęła Autorce artykułu to fakt, że monografia habilitacyjna jest odwzorowaniem (kalką) badań, będących podstawą doktoratu obronionego cztery lata wcześniej, a o którym Habilitant nie wspomniał. Te badania nie były "wspólne", tylko ówczesny dr Wróbel jako "postdoc" dostał zadanie POMOCY świeżemu magistrowi chemii, Beckerowi, który zaczął pracować nad swoim doktoratem pod kierunkiem doc. Yurija Suchorskiego. Badania były prowadzone na unikalnej, prywatnej aparaturze, którą 10 lat wcześniej zaplanował i skonstruował za swoje pieniądze - prof. Suchorski. Aparat do dzisiaj pracuje na Politechnice Wiedeńskiej.

I zarówno na bazie ówczesnych oraz dzisiejszych przepisów -- nie można na podstawie tych samych badań, uzyskać awans naukowy u dwóch różnych osób.
Opinia prof. Witko merytorycznie jest ciągle tą samą, pierwotną opinią i nic tam nie jest zmanipulowane. Resztę argumentów przedstawię w kolejnym artykule na łamach Forum Akademickiego.
Sygnalista "Student ZUT" znalazł doktorat przypadkowo, i z miejsca skojarzył go z habilitacją sprzed 10 lat. Nie ma tutaj grama osobistej niechęci do prof. Wróbla - tylko jest zwykła rzetelność naukowa i przeświadczenie, iż takie "naukowe numery" trzeba raportować.

Dr hab. Marek Wroński, profesor emeritus
Z Archiwum Nieuczciwości Naukowej,
miesięcznik Forum Akademickie
Odpowiedz
+13 # Piotr Nowak, UwB 2024-07-12 06:33
Szanowny Panie Profesorze,

dwa słowa

/1/ "Sygnalista "Student ZUT" znalazł doktorat przypadkowo, i z miejsca skojarzył go z habilitacją sprzed 10 lat" -
nie może być prawda, że sam Pan wierzy w to, co napisał. Wobec przekształceń instytucjonalnych, jakie miały miejsce na szczecińskiej uczelni, nawet dla osób niezainteresowanych, do których należę, sprawa jest jasna: chodziło o utrącenie osoby niewygodnej. Kto czyta PRZYPADKOWO czyjś doktorat po niemiecku?! Niech Pan da spokój lub przyzna, ze jest Pan bezpośrednio strona w tej sprawie.

2. "nie można na podstawie tych samych badań, uzyskać awans naukowy u dwóch różnych osób" [tak w oryginale - PN].
Podnosząc to twierdzenie to rangi opinii, która coś wazy, tym samym podważa pan idee badan interdyscyplinarnych i zespołowych.

z poważaniem

Prof. dr hab. Piotr Nowak

ps. Nie unikalny, a unikatowy. Słowo „unikalny”, choć dziś wszechobecne, jest kalką z rosyjskiego. W języku polskim tworzy się określenie od przymiotnika łacińskiego unicus, a więc od czegoś, co unikatowe, niepowtarzalne.
Odpowiedz
+11 # Joanna Gruba 2024-07-12 07:50
Szanowny Panie,
1. Dr hab. Rafał Wróbel NIE UKRADŁ CUDZYCH badań. Korzystał ze swoich badań, więc nie można mówić o plagiacie.
2. Proszę o podanie ówczesnych oraz dzisiejszych przepisów, które wskazują, że "nie można na podstawie tych samych badań, uzyskać awans naukowy u dwóch różnych osób".
3. Prof. M. Witko nie oceniła pracy merytorycznie tylko porównała obrazki. Bardzo niedokładnie. I wyciągnęła błędne wnioski (o czym piszę w artykule).
4. Pan też wierzy, że sygnalistą jest "Student ZUT"? :)
Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
-22 # Antyplagiator 2024-07-12 09:21
1. To były badania do doktoratu p. Beckera a nie badania dra Wróbla! To jest ta główna różnica. Dr Wróbel korzystał " z czyichś badań wykonanych do czyjegoś tematu badawczego" , jednocześnie biorąc udział w tych badaniach.
2. Nie można skorzystać bo do awansu naukowego liczy się samodzielność badawcza i indywidualny wkład naukowca w rozwój konkretnej dyscypliny.
3. Prof. M. Witko jest wybitnym badaczem fizykochemii, uznanym w Polsce i w Europie i dlatego Ją poproszono o ocenę "obrazków", które przedstawiały wyniki tych samych badań.
4. Wiem, kim jest " Sygnalista" i od dawna nie jest studentem, ale gdybym się tutaj podpisywał anonimowo jako "Przedszkolak" to by zmieniło ciężar argumentów?
Odpowiedz
+13 # Piter 2024-07-12 09:40
Cytując klasyka „Skończ Waść wstydu oszczędź!”
Odpowiedz
+12 # Zenek 2024-07-12 15:36
Chcieliście zniszczyć człowieka, a wyszło ze Pan i inni niszczycie własną opinię.
Odpowiedz
+15 # Lech 2024-07-12 08:22
Szanowny Panie Profesorze,
Czytałem kilka Pańskich artykułów poświęconym plagiatom w polskiej nauce i zawsze byłem pełen podziwu dla Pana dociekliwości i rzetelności. Pana opinia w niniejszej sprawie podważa to wszystko. Co się stało? Czy nie widzi Pan absurdu w swoim opisie analizowanej tu sytuacji: dr Wróbel 'został wynajęty' by pomóc mgr Beckerowi napisać doktorat. I co wspólnego ma z tym aparatura? A co z wspólnie napisanymi wcześniej artykułami? Po ich publikacji mogly być podstawą zarówno doktoratu Beckera, jak i habilitacji Wróbla.
Odpowiedz
-14 # Antyplagiator 2024-07-12 09:02
Mylone są dwie rzeczy. To nie o artykuły chodzi, tylko o to, że monografia habilitacyjna to w zasadzie doktorat.
Gdyby jej nie było, to habilitacja zapewne spoczywałby w spokoju. Po prostu NIKT z recenzentów nie wiedział, że w ocenianej monografii przedstawionej jako główne osiągnięcie naukowe Habilitanta, są identyczne wyniki jak w obronionym wcześniej doktoracie. Gdyby wiedziano to recenzje były by zapewne w większości negatywne.
Dr Wróbel nie był " wynajęty" ale był świeżo upieczonym doktorem, który przyjechał aby się nauczyć nowej techniki badawczej. I zapewne , gdyby nie splot niekorzystnej sytuacji, miałby " swoje" badania - na " swój" temat badawczy. Wziął więc temat badawczy młodszego kolegi, z którego się ten doktoryzował. I to jest właśnie główny problem...

Marek Wroński
Odpowiedz
+15 # Rafał J. Wróbel 2024-07-12 09:58
Szanowny Panie Profesorze,
Proszę o podanie rzetelnej i wiarygodnej podstawy Pana twierdzeń:

Te badania nie były "wspólne", tylko ówczesny dr Wróbel jako "postdoc" dostał zadanie POMOCY świeżemu magistrowi chemii, Beckerowi, który zaczął pracować nad swoim doktoratem pod kierunkiem doc. Yurija Suchorskiego.
- Staż zagraniczny w Niemczech typu postdock zacząłem w 2005 i jak zapewne Pan Profesor wie zadania postdoca wpisują się w cele projektu badawczego, z którego postdoc jest finansowany. Nigdy ani ja ani Becker nie słyszeliśmy o zadaniu, które miało polegać na pomocy Beckerowi w badaniach do jego doktoratu. W 2005, kiedy pojechałem na staż Becker był studentem i był nim do 2008 kiedy stał się „świeżym magistrem chemii”. Tak się składa, że w 2008 prof. Suchorski opuścił Magdeburg i Becker nie pracował pod kierunkiem doc. Suchorskiego nad swoim doktoratem tj. w latach 2008-2010. Pracował natomiast ze mną do 1.08.2009, a promotorem był prof. Weiss.

Badania były prowadzone na unikalnej, prywatnej aparaturze, którą 10 lat wcześniej zaplanował i skonstruował za swoje pieniądze - prof. Suchorski. Aparat do dzisiaj pracuje na Politechnice Wiedeńskiej.”
To twierdzenie nie jest prawdą i łatwo to zweryfikować. Wg. mojej wiedzy aparatura o wielomilionowej wartości firmy SPECS dalej znajduje się na stanie Uniwersytetu w Magdeburgu. Jeżeli jest prawdą to co Pan napisał to jak Pan Profesor wyjaśni, że po wyjeździe prof. Suchorskiego w 2008 badania były kontynuowane przy użyciu tej samej aparatury? Dowodem jest opis części eksperymentalnej artykułów z Beckerem po 2008 roku. Ostatni taki artykuł został opublikowany w 2015. Jestem przekonany, choć tego nie weryfikowałem, że w artykułach prof. Suchorskiego opracowanych w Wiedniu identyczna aparatura wysokopróżniowa (XPS, AES, LEED, STM etc.) firmy SPECS nie występuje.

I zarówno na bazie ówczesnych oraz dzisiejszych przepisów -- nie można na podstawie tych samych badań, uzyskać awans naukowy u dwóch różnych osób.
W drodze naszej rozmowy (e-maile) dnia 23.03.2024 Poprosiłem Pana profesora cyt. „Czy mógłby Pan Profesor wskazać podstawę prawną czy etyczną uzasadniającą Pana Profesora stanowisko, że na bazie tych samych współautorskich badań zabronione jest otrzymanie dwóch lub więcej różnych stopni naukowych?
Otrzymałem Pana odpowiedź dnia 30.04.2024 ” To tak jak z pluciem na dywan rektora! Nie ma przecież tabliczki że pluć nie wolno... Czy ktokolwiek u Rektora pluje?
Jeżeli Pan Profesor jednak odnalazł po 30.04.2024 stosowne przepisy to proszę je przytoczyć. W przeciwnym wypadku proszę odwołać swoje słowa. Informowałem Pana Profesora, że ustawa o zasadach nadawania stopnia dr. habilitowanego stwierdza coś zupełnie przeciwnego tj. że opracowane zespołowo wyniki jak najbardziej mogą stanowić podstawę nadania stopnia.

Opinia prof. Witko merytorycznie jest ciągle tą samą, pierwotną opinią i nic tam nie jest zmanipulowane.
Panie Profesorze, opinii prof. Witko wprowadzonych do obiegu prawnego można doliczyć się 4 różnych wersji, co nie tylko jest nieetyczne, ale jest złamaniem przepisów. Dokument ten istotnie zaważył na moim życiu. Na stronie 7 wersji nr. 2,3,4 można przeczytać i każdy czytelnik tego artykułu może to zweryfikować jednym kliknięciem:
praca doktorska dr S. Bekkera powstała w roku 2010, wymienione cztery prace opublikowane zostały w latach 2010 [71], 2008 [138], 2007 [139], 2008 [170], czyli po opublikowaniu pracy doktorskiej S.B.
Zapewne zgodzi się Pan ze mną, że lata 2007 i 2008 były wcześniej niż 2010 rok, w którym Becker składa dysertację, a nie tak jak w dalszym ciągu twierdzi prof. Witko tj. że później. To twierdzenie jest sprzeczne z logiką. Takich błędów logicznych jest dużo więcej i został Pan o nich wielokrotnie poinformowany, co mogę wykazać. Dlaczego więc świadomie wprowadza Pan Profesor swoich czytelników w błąd?

Sygnalista "Student ZUT" znalazł doktorat przypadkowo, i z miejsca skojarzył go z habilitacją sprzed 10 lat. Nie ma tutaj grama osobistej niechęci do prof. Wróbla - tylko jest zwykła rzetelność naukowa i przeświadczenie, iż takie "naukowe numery" trzeba raportować.”

Na czym buduje Pan Profesor swoje przekonanie o rzetelności naukowej oraz braku osobistej niechęci „Studenta ZUT”? To zapewne ktoś z moich kolegów/koleżanek, który zarzucił mi popełnienie poważnego przestępstwa tj. kradzieży cudzych danych oraz tekstu. Dzisiaj okazuje się to niezgodnie z prawdą. Włożył on wiele pracy w opracowanie podobieństw i postarał się poinformować RDN oraz prasę aby zastopować mi promocję profesorska. Obecnie „Student ZUT” zna recenzje ekspertów od prawa autorskiego i wie, że „się pomylił”. Wiedza ta, nie przeszkadza tej osobie anonimowo ingerować w równolegle prowadzone postępowanie dyscyplinarne ws. zarzutów o plagiat. Rzeczniku umorzył postępowanie dyscyplinarne na podstawie opinii eksperta od praw autorskich, ale „Student ZUT” ANONIMOWO zaskarżył tę decyzję mocno starając się aby jednak odebrano mi stopień dr. habilitowanego.
Panie Profesorze, proszę się odnieść do ww. wątpliwości dotyczących Pana stanowiska. Nie wątpię, że w wyniku uczciwej dyskusji odwołującej się do faktów i dowodów oraz krytycznego analizowania stanowisk autorytetów uda się bezstronnie ustalić czy czemuś uchybiłem. Jestem przekonany, że pełne wyjaśnienie wszystkich okoliczności procedowania mojej sprawy pomoże naukowcom starającym się o awans uniknąć nieprzyjemności mnie dotykających i zapobiec nadużyciom wynikającym z niskich pobudek współpracowników. Ufam, że Pana artykuł uczciwie uwzględni wszystkie nowe okoliczności w sprawie.

Z poważaniem,
Rafał J. Wróbel
Odpowiedz
-13 # Antyplagiator 2024-07-12 10:53
Szanowni Państwo, Szanowny Panie Profesorze Rafale,

Od wielu lat jestem pod swoim nazwiskiem, Sygnalistą, który upublicznia sprawy toczące się w czterech murach uczelni.
Liczba ataków, pozwów i niechęci pod adresem mojej osoby jest olbrzymia i to głównie, nie ze strony tych co opisuję!
Z ich otoczenia lub nawet zupełnie obcych VIPów nomenklatury akademickiej, w tym ministerstwa. Większość tych co zasygnalizowali jakieś naruszenia prawa " cierpi" na niechęć a często coś więcej . To jak ktoś z Wydziału mógłby " bezpiecznie" zgłosić zarzuty? No way!

Nikt nie chciał Panu łamać kariery! Po prostu przedstawiono fakt, przypadkowo odkryty, który Pan zataił, a który w tamtym czasie PRAWDOPODOBNIE zastopował otrzymanie habilitacji.
Pozycje postdoca w Magdeburgu Pan nie otrzymał z konkursu, tylko z tego powodu, że mający dobrą opinię o Panu dwoch profesorow poprosiło znanego im od wielu lat, prof. Y. Sucharskiego, aby coś znalazł " u siebie" dla zdolnego młodego doktora że Szczecina. To jest normalne w naszych karierach naukowych. Nie chce jednak roztrząsać publicznie różnych niuansów bo to nie miejsce, ani czas.
Nie ujmuję Panu zdolności ani wiedzy i nie jestem " nienawistny" wobec " bohaterów" moich artykułów.
Staram się rozumieć motywy i powody oraz okoliczności.
Co do przepisów to odpowiedziałem już w kolejnym komentarzu: Co nowego jest w monografii jeśli porównamy ją z doktoratem, i jeśli " tożsame"' osiągnięcie naukowe wykreślamy, czy to co zostanie , da Panu pozytywną opinię recenzentów.?

Właśnie dlatego, że chyba zabrakło prof. Suchorskiego to nie był Pan w stanie zrealizować WŁASNEGO projektu badawczego. Ten który Pan wykorzystał, był projektem dla Beckera.
Czy nie Pan odpowiedział jednemu z recenzentów, że brak oświadczenia Suchorskiego co do Jego udziału w publikacjach, spowodowany jest faktem, że Pan nie wie co się z Nim stało?

Nie chcę wnikać w szczegóły różnych spraw i pewnie jest to niepotrzebne. Odnośmy się do faktów z tej samej perspektywy: jaka jest różnica między monografią a doktoratem? I dyskusja powinna uciec z tego forum,

Z szacunkiem i poważaniem,

Marek Wroński
Odpowiedz
+17 # Zenek 2024-07-12 15:29
Czyli jak robiłem wyniki razem ze studentem, on do magisterki, a ja do doktoratu to teraz kto powinien stracić tytuł, on magistra czy ja doktora?
Co z profesorem zwyczajnym który się nim stał później wykorzystując min. nasze wyniki?
Odpowiedz
+8 # Rafał J. Wróbel 2024-07-14 12:37
Szanowny Panie Profesorze,

Przedstawiłem Panu fakty, które wyraźnie stoją w sprzeczności z tym, co Pan o mnie napisał. W odpowiedzi nie odniósł się Pan do niewygodnych pytań, udaje Pan, że nic się nie stało, i dalej pomawia mnie Pan równie nierzetelnymi informacjami. Proszę się nie obrazić, ale zabiegi, które Pan Profesor stosuje, kwalifikują się jako erystyka, czyli przekonywanie o swoich racjach bez względu na fakty i prawdę. Erystyka w nauce jest patologią, którą Pan przecież zwalcza.

Ponownie uprzejmie, aczkolwiek stanowczo, proszę Pana o wyjaśnienie nieprawdziwych informacji, pochodzących, jak przypuszczam, z nierzetelnego źródła, oraz o sprostowanie swoich twierdzeń. Mam nadzieję, że Pan Profesor odpowiada za swoje słowa i jako odpowiedzialny człowiek potrafi wycofać się z twierdzeń w oczywisty sposób nieprawdziwych. W przyszłości proszę o krytyczne zweryfikowanie swoich twierdzeń przed ich upublicznieniem. W przeciwnym wypadku dalsza dyskusja z Panem, jako niespełniająca powszechnie uznanych standardów, nie ma sensu.

Z poważaniem,

Rafał J. Wróbel
Odpowiedz
+16 # Jan. 2024-07-11 12:56
W sprawie plagiatu powinni zostać najpierw wdrożone postępowanie przed Komisją Dyscyplinarną. Po zakończeniu procedury (co trwa) zostaje wydane orzeczenie i mogą być sporządzone wnioski do Władz Uczelni, zawiadomienia kierowane do Sądów Powszechnych (jeśli taka okoliczność zachodzi) i/lub do instancji stosownych do rozpatrywania ważności stopni i tytułów naukowych. Rada Dyscypliny nie ma umocowania prawnego do pierwotnego przeprowadzania postępowania kończącego się "odebraniem" stopnia dra habilitowanego. Powinna działać po zakończeniu trybu dyscyplinarnego. W tej sprawie limit 10 lat oraz wyraźny konflikt osobowy są powodem takiego a nie innego trybu.
No cóż, im bardziej zaściankowa uczelnia, tym większe konflikty.
W opisywanej sprawie, obwiniony powinien zaskarżyć tryb procedowania jaki zastosowano w Jego przypadku do Sądu Pracy co spowoduje (wygrana jest oczywista) unieważnienie przypadku. Poważnymi przesłankami są tu opisywane konflikty pracownicze z "kadrą" co może być powodem całej sprawy oraz brak przewidzianych ustawowo postępowań dyscyplinarnych.
A tak przy okazji; jeżeli jest takie ciężkie oskarżenie, to dlaczego JM Rektor nie podjął kroków służbowych - zawieszenia w pracy dydaktycznej ? Może jednak administracja Uczelni zdaje sobie sprawę na jaka pochyłą ścieżkę ta sprawa wkroczyła ?
Odpowiedz
3.png0.png1.png7.png7.png3.png5.png